Archetti – Muzyka Włoska – omówienie programu

Czy można sobie wyobrazić historię muzyki bez Antonia Vivaldiego? Z pewnością z dzisiejszej perspektywy jest to raczej niemożliwe, a samo pytanie można uznać za bezzasadne. Niemniej, fakty są takie, że przez niemal 150 lat nazwisko Vivaldiego jeśli wymieniano, to raczej z zamiarem encyklopedycznego odniesienia się do muzyki twórców XVII i XVIII wieku. Związane to było z faktem, że wiele manuskryptów Vivaldiego zaginęło, a w XVIII wieku bardzo rzadko praktykowano powtórne wykonania, a zwłaszcza utworów instrumentalnych.

Dopiero w XX wieku gdy odnaleziono ogrom materiałów nutowych tego kompozytora, we Włoszech przystąpiono do „rehabilitacji” Vivaldiego i przepisywania jego dzieł, w co zaangażowali się najważniejsi kompozytorzy włoscy. Jak się okazało, Vivaldi był kompozytorem wszechstronnym! W katalogu jego dzieł, liczącym bez mała tysiąc pozycji, odnajdziemy wszelakie formy koncertujące m.in. koncerty solowe oraz te dla większej ilości wykonawców, opery, wokalno-instrumentalne dzieła sakralne czy sinfonie. Ten ostatni gatunek swoją formą przypomina wiele concerti, które także są dziełem Vivaldiego. Być może Vivaldi pragnął nazwą sinfonia odróżnić tę formę od tak często przez niego komponowanego koncertu solowego. Był to zresztą czas „emancypacji” muzyki instrumentalnej, a z formy sinfonii wytworzyły się późniejsze symfonie.

Sinfonia G-dur RV 149 wśród dwudziestu pozostałych tego rodzaju form znanych u Vivaldiego posiada – jak pozostałe – klasyczną budowę – składa się z 3 części. Skrajne ogniwa są w tempach szybkich, a część centralna – dla kontrastu – jest napisana w odmiennym charakterze. Co ciekawe, część pierwsza napisana jest w metrum trójdzielnym, co rzadziej praktykowano. Ogniwo centralne ma wyraźne korzenie w formach wokalnych, natomiast finał jest tańcem – znów w metrum trójdzielnym.

Wśród dzieł Vivaldiego żadne nie dorównało sławie Czterem porom roku pochodzących ze zbioru koncertów zatytułowanych „Spór między harmonią, a inwencją”. Koncerty swoją sławę zawdzięczają podtytułom odnoszących się do czterech stagioni, ale także ujmującą i rzadko spotykaną wyobraźnią Vivaldiego w przedstawianiu efektów brzmieniowych za pomocą instrumentów smyczkowych. Dodatkowo, do 4 Pór roku dołączone zostały 4 sonety – ich autorstwo przypisuje się kompozytorowi – których konkretne wersy zostały wpisane do partytury. Zatem, wyobraźnia znalazła swoje ujście najpierw w słowie, następnie w muzyce, a co zostało ujęte w konwencji czy formie koncertu. Sama narracja nie jest do końca typowa dla ówczesnego koncertu solowego, ale trzeba pamiętać, że Vivaldi był tym kompozytorem, który wprowadzał nowe elementy do tej kształtującej się formy. W dołączonym nagraniu usłyszycie Państwo 2 i 3 część Koncertu Jesień. Ostatnie ogniwo to słynna scena ilustrująca polowanie.

Druga połowa XIX wieku oraz pierwsze dziesięciolecia kolejnego stulecia to okres wzrostu popularności opery, zwłaszcza w muzyce włoskiej. Opera, jako gatunek łączący muzykę wraz z pozostałymi sztukami, a nawet pewnymi rewolucyjnymi ideami zawładnęła słuchaczami dzięki tak wybitnym kompozytorom jak Giuseppe Verdi, Ruggiero Leoncavallo czy Pietro Mascagni. Ci dwaj ostatni, w swoich dziełach nierzadko odnosili się do literatury realizmu, co w dziedzinie muzyki nazywa się – na wyrost – weryzmem. Czyli mówiąc wprost – czerpaniem tematów z otaczającej rzeczywistości czy poruszanie się wokół powszechnych problemów, np. społecznych. Sztandarowym przykładem takiej idei w operze jest Rycerskość wieśniacza Mascagniego (łączona w sytuacji scenicznej z Pajacami Leoncavalla). Intermezzo pochodzące z tej opery Mascagniego stało się na tyle sławnym fragmentem, że w sytuacji koncertowej wykonuje się je niejako „wyjmując” z kontekstu scenicznego. Intermezzo samo w sobie jest pewnym przerywnikiem – dla celów przebudowy sceny, odpoczynku dla śpiewaków czy „równouprawnienia” orkiestry. Trzeba pamiętać, że wieki wcześniej m.in. z intermezza (czyli wtedy fragmentu instrumentalnego, dołączonego do sztuki mówionej) wyłoniła się…opera!

Innym przedstawicielem wspomnianej idei w operze był Giacomo Puccini, prywatnie dobry kolega Mascagniego jeszcze z ich wspólnych czasów studenckich. O ile Verdi traktowany jest jako nieskazitelne dobre narodowe Włochów, tak Puccini to z pewnością najbardziej „rentowny” i równie popularny kompozytor wśród melomanów na całym świecie. Puccini rzadko kiedy parał się komponowaniem innego gatunku, niż opera. Niech zaświadczy o tym fakt, że kiedy jednak stworzył już utwór tylko na obsadę instrumentalną, to po pewnym czasie całość tej kompozycji (lub jej fragmenty) były również wykorzystane w operach. Przykładem takiego utworu są Chryzantemy, napisane na kwartet smyczkowy i zadedykowane zmarłemu przyjacielowi kompozytora – księciu Amadeo di Savoia. Ten smutny w wyrazie utwór (a i kwiaty chryzantem są przecież czytelnym symbolem) został wykorzystany przez Pucciniego w operze Manon Lescaut.

3 Suita dawnych tańców i arii na lutnię Ottorina Respighiego to ostatni tego typu cykl, w którym ten kompozytor sięgnął po melodie z czasów renesansu oraz baroku i poddał je orkiestracji. W przypadku tej Suity, Respighi sięgnął po melodie Jean-Baptisty Besarda (2 część) oraz Lodovico Roncavallego (4 część). Ogniwa nieparzyste zostały napisane przez nieznanych twórców. Co ciekawe, Respighi bardzo rzadko wybierał orkiestrę smyczkową jako obsadę dla której tworzył i opracowywał dzieła innych kompozytorów. Ten zabieg okazał się niezwykle udany, biorąc pod uwagę sławę finałowej Passacagli. Pozostaje mi odesłać czytelników do pozostałych Suit i twórczości Respighiego w ogóle, wśród której rozpoznacie Państwo melodie wykorzystane w muzyce filmowej i animowanej, np. Fantasia Walta Disneya.

                                                                                                                                                    Maciej Tomasiewicz